• Wyślij znajomemu
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Antyraport Fundacji Batorego

15:43, 18.06.2010
Antyraport Fundacji BatoregoJedynymi zobiektywizowanymi kryteriami analizy są czasy wystąpień, bądź wypowiedzi kandydatów. Do tego jednak nie trzeba „naukowej” analizy, ponieważ Telewizja Polska te dane gromadzi i upowszechnia.

Kryterium - „sposób przedstawiania kandydata” - to jedynie efektowna, miejscami, publicystyka. Tymczasem autorzy „Raportu” przedstawiają tę publicystykę jako standardową analizę jakościową. Na jakiej podstawie przyjęto jednak, że kandydat jest prezentowany „negatywnie”, „pozytywnie” bądź „neutralnie”? Może to przecież wynikać z tak różnych czynników, jak np. gust analizujących, ich polityczne sympatie i antypatie, stosunek do Telewizji Polskiej, system wartości, polityczne pozycjonowanie programów informacyjnych oraz inne, czysto subiektywne czynniki. Wprowadzono nawet dziwaczny parametr, jak „wymowa” samego obrazu, czyli najczęściej zapisów wypowiedzi kandydatów.

W formularzach ocen, zamieszczonych na internetowej stronie Fundacji Batorego, wprowadzono pozycję „uzasadnienie”. Postawiona jest tam również czysto publicystyczna teza. Powinna ona wynikać z charakteru materiału, czyli ma być „obiektywną”. Tymczasem jest to ponownie subiektywna ocena osoby analizującej. Zbiorczo te subiektywne oceny są prezentowane jako obiektywna analiza tendencji. Prowadzi to do takich sformułowań, jak np.: „Krytyka Komorowskiego nasiliła się również w Teleekspressie”. Jakie jest obiektywne kryterium tego rzekomego „nasilenia”? A może „nasiliła” się ona tylko w świadomości analizujących?

W „Raporcie” rzekome tendencje są przedstawiane tak jak zjawiska ekonomiczne czy prawidłowości przyrodnicze. I tak np. napisano, że „zmniejszył się również odsetek czasu, w którym „Teleexpress” przedstawiał korzystnie pozostałych liderów: Jarosława Kaczyńskiego (spadek o 12 pkt. proc.) i Grzegorza Napieralskiego (spadek o 23 pkt. proc.)”. Jeśli się arbitralnie bądź subiektywnie przyjęło, że coś jest negatywne, to w ten sposób można udowodnić każdą tendencję.

Wymowa „Raportu” opiera się na tym, co autorzy nazwali „analizą jakościową”, a co jest – naszym zdaniem - wypadkową postawionych z góry tez o charakterze wyłącznie publicystycznym. Sumą tych publicystycznych tez są konkluzje, jakoby w programach informacyjnych TVP1 Bronisław Komorowski był pokazywany prawie wyłącznie negatywnie, Jarosław Kaczyński – dobrze, a Grzegorz Napieralski – neutralnie.

Obiektywizm „Raportu” ma wynikać z powołania się na podręcznik National Democratic Institute. Nie wiadomo, czego ma dowodzić odwołanie się do tego podręcznika. Naukowego charakteru metody? A może kryje się za tym sugestia, że skoro podręcznik jest amerykański, to ich „badanie” powinno się traktować niczym wzorzec z Sèvres?

Opracowanie Fundacji Batorego z monitoringu kampanii wyborczej w serwisach informacyjnych TVP (31 maj-13 czerwiec 2010 r.) nie spełnia naukowych kryteriów raportu, mimo zamieszczenia noty metodologicznej.


Podziel się:  Więcej
Jedynymi zobiektywizowanymi kryteriami analizy są czasy wystąpień, bądź wypowiedzi kandydatów. Do tego jednak nie trzeba „naukowej” analizy, ponieważ Telewizja Polska te dane gromadzi i upowszechnia.

Kryterium - „sposób przedstawiania kandydata” - to jedynie efektowna, miejscami, publicystyka. Tymczasem autorzy „Raportu” przedstawiają tę publicystykę jako standardową analizę jakościową. Na jakiej podstawie przyjęto jednak, że kandydat jest prezentowany „negatywnie”, „pozytywnie” bądź „neutralnie”? Może to przecież wynikać z tak różnych czynników, jak np. gust analizujących, ich polityczne sympatie i antypatie, stosunek do Telewizji Polskiej, system wartości, polityczne pozycjonowanie programów informacyjnych oraz inne, czysto subiektywne czynniki. Wprowadzono nawet dziwaczny parametr, jak „wymowa” samego obrazu, czyli najczęściej zapisów wypowiedzi kandydatów.

W formularzach ocen, zamieszczonych na internetowej stronie Fundacji Batorego, wprowadzono pozycję „uzasadnienie”. Postawiona jest tam również czysto publicystyczna teza. Powinna ona wynikać z charakteru materiału, czyli ma być „obiektywną”. Tymczasem jest to ponownie subiektywna ocena osoby analizującej. Zbiorczo te subiektywne oceny są prezentowane jako obiektywna analiza tendencji. Prowadzi to do takich sformułowań, jak np.: „Krytyka Komorowskiego nasiliła się również w Teleekspressie”. Jakie jest obiektywne kryterium tego rzekomego „nasilenia”? A może „nasiliła” się ona tylko w świadomości analizujących?

W „Raporcie” rzekome tendencje są przedstawiane tak jak zjawiska ekonomiczne czy prawidłowości przyrodnicze. I tak np. napisano, że „zmniejszył się również odsetek czasu, w którym „Teleexpress” przedstawiał korzystnie pozostałych liderów: Jarosława Kaczyńskiego (spadek o 12 pkt. proc.) i Grzegorza Napieralskiego (spadek o 23 pkt. proc.)”. Jeśli się arbitralnie bądź subiektywnie przyjęło, że coś jest negatywne, to w ten sposób można udowodnić każdą tendencję.

Wymowa „Raportu” opiera się na tym, co autorzy nazwali „analizą jakościową”, a co jest – naszym zdaniem - wypadkową postawionych z góry tez o charakterze wyłącznie publicystycznym. Sumą tych publicystycznych tez są konkluzje, jakoby w programach informacyjnych TVP1 Bronisław Komorowski był pokazywany prawie wyłącznie negatywnie, Jarosław Kaczyński – dobrze, a Grzegorz Napieralski – neutralnie.

Obiektywizm „Raportu” ma wynikać z powołania się na podręcznik National Democratic Institute. Nie wiadomo, czego ma dowodzić odwołanie się do tego podręcznika. Naukowego charakteru metody? A może kryje się za tym sugestia, że skoro podręcznik jest amerykański, to ich „badanie” powinno się traktować niczym wzorzec z Sèvres?
Telewizja Polska, w przeciwieństwie do Fundacji Batorego i jej „badaczy”, przyjęła, że nie odwołuje się do wymowy obrazu i publicystycznego temperamentu analityków. Wszystkie anteny dbają głównie o to, by proporcjonalnie do aktywności kandydatów przedstawiać ich w różnych programach. A to, jaka jest wymowa ich wystąpień i wypowiedzi, zależy przede wszystkim od samych kandydatów. Telewizja Polska jest tu tylko pośrednikiem.

W okresie kampanii Telewizja Polska nie może zmieniać programów informacyjnych i publicystycznych według woli kandydatów i ich sztabów. Byłoby to sprzeczne z polskim ustawodawstwem, statutem TVP S.A, zasadami funkcjonowania anten i poszczególnych programów oraz ze zdrowym rozsądkiem.

Z danych TVP wynika, że zachowane zostały wszelkie proporcje odpowiadające rzeczywistej aktywności kandydatów i ich sztabów. Dlatego w okresie od 10 maja do 16 czerwca na wszystkich antenach TVP Bronisław Komorowski pojawił się 2024 razy (43:09:47), Jarosław Kaczyński 1151 razy (23:19:15), Grzegorz Napieralski 893 razy (19:38:19), Waldemar Pawlak 580 razy (13:31:56), Andrzej Lepper 249 razy (03:22:52), Janusz Korwin-Mikke 172 razy (01:41:00), Bogusław Ziętek 170 razy (02:05:19), Andrzej Olechowski 161 razy (01:15:29), Marek Jurek 154 razy (01:23:10) i Kornel Morawiecki 81 razy (01:57:36).

Telewizja Polska stoi na stanowisku, iż dane ilościowe są bardziej obiektywne niż jakościowe. Ocena czy materiał jest pozytywny czy negatywny jest zawsze subiektywna. Dane, którymi dysponuje Telewizja Polska, pokazują wyłącznie czas poświęcony poszczególnym kandydatom.

Subiektywizm uprawniony jest w publicystyce. W badaniach naukowych powinny jednak obowiązywać inne zasady.


Stanisław Wojtera

Rzecznik Prasowy TVP S.A.