• Wyślij znajomemu
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Jak „Dziennik” misji TVP szukał (polemika z artykułem red. Piotra Gursztyna)

11:57, 01.09.2008
Jak „Dziennik” misji TVP szukał (polemika z artykułem red. Piotra Gursztyna)wców Fritza Pleitgena podczas warszawskiej konferencji „Rola i znaczenie mediów publicznych w Europie” istota misji publicznej to: powszechność dostępu i treści, zróżnicowanie oferty programowej pod względem adresatów, charakteru audycji i struktury gatunkowej, pluralizm opinii i przekonań, wiarygodność, bezstronność, innowacyjność oraz wysoka jakość poznawcza, estetyczna i techniczna emitowanych audycji.

Zgodnie ze standardami obowiązującymi w Unii Europejskiej „misja” mediów publicznych to także wyższy poziom i pluralizm debaty publicznej. To zrównoważony układ ramówki, który daje gwarancję, że swój program znajdą także ludzie spoza docelowej grupy telewizji komercyjnych. A więc nie tylko młodzi i bogaci mieszkańcy z miast powyżej 100 tys. Misja to także nadawanie na obszarze całego kraju – nawet tam, gdzie nadawcom „komercyjnym” nie opłaca się docierać. To wreszcie wysoki poziom technologiczny nadawanych programów.

Szkoda, że tak wytrawny obserwator życia codziennego jak red. Gursztyn poprzestaje na powielaniu banałów o braku misji w TVP. Można dyskutować o sposobie wypełniania misji, nie sposób jednak obronić tezy, że nie ma jej w telewizji publicznej wcale.

Paweł Burdzy
Doradca Zarządu TVP S.A.

Redaktor Piotr Gursztyn w poniedziałkowym wydaniu „Dziennika” (28 kwietnia br.) stwierdza w tytule: „W wojnie o TVP wszyscy zapomnieli o misji”. To genialne w swej prostocie stwierdzenie wywodzi redaktor Gursztyn z dogłębnej analizy (?) programu telewizji publicznej. W wyniku tego skomplikowanego procesu myślowego wyszło red. Gursztynowi, że „jest teatr telewizji, bo to poniedziałek, no i nocą o godz. 1.30 jakiś film dokumentalny. Czyli tzw. misja też jest odhaczona”.


Podziel się:  Więcej
No cóż, swoim tekstem red. Gursztyn udowadnia, że dziennikarz nie tylko powinien umieć pisać, ale umiejętność czytania też by się przydała. Ponieważ dziennikarz redaktor „Dziennika” czytał „po łebkach”, dokonałem więc za niego przeglądu poniedziałkowego programu TVP i poniżej przedstawiam kilka pozycji, które – przynajmniej według mnie – zasługują na miano „misyjnych”.

Piąta trzydzieści. Pora barbarzyńska, ale od czego magnetowidy. Program „Notacje” - August Kowalczyk. Na słowackim szlaku”. Telewizja Polska od wielu już lat rejestruje „spowiedzi życia” osób zasłużonych dla Polski. Są zarejestrowane „dla potomności” wypowiedzi wybitnych naukowców, artystów, społeczników, są też świadkowie burzliwych wydarzeń historycznych. Po raz pierwszy często unikatowe wręcz materiały Telewizja Polska udostępnia w postaci dziesięciominutowych programów. Każdy odcinek poświęcony jest jednej wybitnej postaci, która opowiada jeden epizod ze swojego życia. W tym akurat występuje August Kowalczyk, więzień Auschwitz. W latach 60. dyrektor Teatru Mickiewicza w Częstochowie. Jeden z ciekawszych aktorów i reżyserów tak teatralnych, jak i filmowych. To podczas jego dyrekcji Józef Szajna wystawił swoją wizję "Fausta" Goethego. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Postać zupełnie wyjątkowa.

Miedzy 8:30 a 9:30 pasmo dla dzieci: „Smocze opowieści” i „Budzik”. Niby nic wielce „misyjnego” - TVP przyzwyczaiła nas, że także dzieci traktowane są jako pełnoprawni widzowie - ale zobaczmy co w tym czasie pokazuje „komercyjna” konkurencja: powtórka „Jak oni śpiewają” (Polsat) i „Dzień Dobry TVN” (TVN), teleturniej (TV4), telenowele w TVN 7 i Tele5. Więc może coś w tym jest, że Telewizja Polska „marnuje” dobry czas reklamowy dając programy dla dzieci i to dając nie japońskie kreskówki, ale własny („Budzik”) program o sporych walorach edukacyjnych i poznawczych.

O 10:20 „Laboratorium XXI wieku”, najstarszy, cykliczny program popularnonaukowy TVP. Tematem tego odcinka są badania wojskowe. Współczesne wojsko to zespoły specjalistów wsparte nowymi rozwiązaniami technicznymi. Instytuty badawcze pracujące na potrzeby wojska. Polskie radary i nowe systemy maskowania przed promieniowaniem mikrofalowym, badania nad zwiększeniem odporności człowieka na wychłodzenie, wykrywanie skażeń chemicznych, biologicznych i promieniotwórczych, nowoczesne pancerze dla polskich czołgów i wozów bojowych. Na tym programie wychowują się „technicznie” kolejne już pokolenia młodych Polaków. Ale dla redaktora Gursztyna to oczywiście żadna „misja” 10:40 „Z EUROpą na Ty - jak zdobyć pieniądze” a o 10:50 „Wielki świat małych odkrywców”- magazyn poradnikowy przeznaczony dla rodziców dzieci w wieku do 4 lat, a także planu
jących być rodzicami. Jedno i drugie nie zasługuje – zdaniem publicysty „Dziennika” na określenie „program misyjny”. Podobnie jak „Agrobiznes” (12:10) i program „W kolejce po euro” (12:20). O 13:35 rozpoczyna się blisko godzinna relacja z greckokatolickiej liturgii Wielkanocnej odprawianej w obrządku wschodnim. W tym czasie w „komercyjnej” konkurencji TVP możemy obejrzeć m.in. telenowelę „Pierwsza miłość” (POLSAT), powtórkę „Tańca z gwiazdami” (TVN) lub program rozrywkowy „Wielkie Happy Hour” (TV4). Czy dzieje się tak dlatego, że Mszy Świętej nie wypada – jak na razie – przerywać reklamami? O 14:25 znakomity edukacyjny serial dla najmłodszych „Byli sobie odkrywcy” – znowu nie dostrzeżony przez red. Gursztyna. O 19:00 – „Wieczorynka”. Która inna polska telewizja – poza TVP - poświęca pół godziny wieczornego prime time’u na programy dla dzieci? A potem „Wiadomości” – najbardziej oglądany serwis informacyjny w Polsce – „misja” w najbardziej czystej, ustawowej postaci (zgodnie z art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji). 20:20 Teatr Telewizji - Scena Świata – „Kopenhaga”: doskonały scenariusz na podstawie sztuki Michaela Frayna. Jestem wdzięczny red. Gursztynowi, że przynajmniej tę pozycję raczył zauważyć i uznać za „misyjną”. Szkoda tylko, że felietonista „Dziennika” nie dostrzegł kolejnej pozycji (22:00) – „Mistrz i Małgorzata”. Doskonała telewizyjna wersja najważniejszego dzieła Michaiła Bułhakowa. Powieść, w której mistyka nierozerwalnie splata się z rzeczywistością, satyra z realizmem, dobro ze złem, a współczesność z czasami ewangelicznymi, jest zaliczana do arcydzieł literatury światowej. Po „magnum opus” rosyjskiego pisarza sięgali liczni twórcy filmowi i teatralni, wielkie dzieło stało się też inspiracją dla spektakli operowych i utworów muzycznych. Prawa do najnowszej adaptacji „Mistrza i Małgorzaty” zakupiła amerykańska wytwórnia filmowa Stone Village Pictures, która zasłynęła już z produkcji głośnej „Miłości w czasach zarazy”, opartej na równie znanym literackim pierwowzorze. Prezentowany w TVP 10-odcinkowy serial „Mistrz i Małgorzata ” zrealizował Władimir Bortko, który także przeniósł na mały ekran „Psie serce” tegoż autora i „Idiotę” Fiodora Dostojewskiego. Jest on również twórcą głośnego serialu sensacyjnego „Bandycki Petersburg”, emitowanego przed kilkoma laty w TVP oraz pełnometrażowej produkcji „Taras Bulba ” według historycznej powieści Mikołaja Gogola, której premierę zaplanowano na jesień 2008 roku.

1:30 - „Errata do biografii - Wiktor Woroszylski”. Miło, że red. Gursztyn dostrzegł przynajmniej tę pozycję, opisując ją jednak lekceważąco jako „
;jakiś film dokumentalny”. No cóż, można i tak. Warto jednak przypomnieć, że „Errata do biografii” to cykl filmów dokumentalnych odsłaniający nieznane, przemilczane bądź zmanipulowane z różnych powodów (politycznych, obyczajowych) fakty z biografii polskich pisarzy. Filmy przypominają o tych literatach, których biografie są białymi plamami w historii polskiej literatury. Celem cyklu jest pokazanie rzeczywistych i pełnych portretów autorów naszych lektur. O żyjących autorach opowiedzą oni sami; o tych, którzy już odeszli świadkowie ich historii.

Tuż przed drugą – kolejne wydanie „Notacji” – tym razem bohaterką jest Maria Straszewska ur. 19 kwietnia 1919 r. w Warszawie. Historyk literatury, zajmująca się literaturą polską XIX wieku. Należała do ZWZ, Armii Krajowej, była sekretarzem Biuletynu Informacyjnego AK w latach 1939-1944, a także jednym z najbliższych współpracowników Aleksandra Kamińskiego, autora książki „Kamienie na szaniec". Uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim. Maria Straszewska jest od 1989 r. członkiem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Ale to też pozycja zbyt mało „misyjna”, by zainteresować red. Gursztyna.

To pozycje wybrane z TVP 1. A w „Dwójce” (tylko skrótowo): „Przystanek praca”, serial popularno-naukowy o wyprawach krzyżowych, program Anny Dymnej o niepełnosprawnych, publicystyka z programu „Tomasz Lis na Żywo”, film dokumentalny o „Piwnicy pod Baranami” czy „Litania” - muzyka Krzysztofa Komedy w wykonaniu Tomasz Stańko Sextet. Żadna tam „misja”... Prawda, Panie redaktorze Gursztyn?

Co to jest „misja” Telewizji Polskiej? To – oczywiście - tych kilkanaście wybranych pozycji wymienionych powyżej. Ale przecież pojęcie misji telewizji publicznej należy rozumieć znacznie szerzej. Zgodnie z wykładnią Rady Europy, zaprezentowaną ostatnio przez prezydenta Europejskiej Unii Nada
wców Fritza Pleitgena podczas warszawskiej konferencji „Rola i znaczenie mediów publicznych w Europie” istota misji publicznej to: powszechność dostępu i treści, zróżnicowanie oferty programowej pod względem adresatów, charakteru audycji i struktury gatunkowej, pluralizm opinii i przekonań, wiarygodność, bezstronność, innowacyjność oraz wysoka jakość poznawcza, estetyczna i techniczna emitowanych audycji.

Zgodnie ze standardami obowiązującymi w Unii Europejskiej „misja” mediów publicznych to także wyższy poziom i pluralizm debaty publicznej. To zrównoważony układ ramówki, który daje gwarancję, że swój program znajdą także ludzie spoza docelowej grupy telewizji komercyjnych. A więc nie tylko młodzi i bogaci mieszkańcy z miast powyżej 100 tys. Misja to także nadawanie na obszarze całego kraju – nawet tam, gdzie nadawcom „komercyjnym” nie opłaca się docierać. To wreszcie wysoki poziom technologiczny nadawanych programów.

Szkoda, że tak wytrawny obserwator życia codziennego jak red. Gursztyn poprzestaje na powielaniu banałów o braku misji w TVP. Można dyskutować o sposobie wypełniania misji, nie sposób jednak obronić tezy, że nie ma jej w telewizji publicznej wcale.

Paweł Burdzy
Doradca Zarządu TVP S.A.